Kancelaria Koronna

ds. Nauki

Etap 1989–2026 · Raport 2 z 10

Masowe studia i demograficzne kurczenie uczelni

Po 1989 roku szkolnictwo wyższe przeszło od 403,8 tys. studentów do rekordowych 1,954 mln, a następnie skurczyło się pod wpływem demografii i konsolidacji; odbicie do 1,323 mln studentów w 2025/26 nie przywróciło skali szczytu i nie usunęło silnej koncentracji regionalnej.

Studenci
403,8 tys. → 1,954 mln → 1,323 mln
lata akademickie 1990/91, 2005/06 i 2025/26
Uczelnie
112 → 445 → 345
lata akademickie 1990/91, 2005/06 i 2025/26; zmieniał się zakres sprawozdawczy
Studia stacjonarne
61,9%
818,2 tys. osób w roku akademickim 2025/26
Rozpiętość wojewódzka
287,8 tys. / 12,2 tys.
mazowieckie i lubuskie w roku akademickim 2025/26

Z uczelni dla nielicznych powstał masowy system kształcenia

W roku akademickim 1990/91 w Polsce działało 112 uczelni, na których studiowało 403,8 tys. osób. Piętnaście lat później liczba uczelni wynosiła 445, a studentów 1 953,8 tys. Oznaczało to niemal pięciokrotny wzrost liczby studiujących i prawie czterokrotny wzrost liczby szkół. Zmiana nie była jedynie skutkiem liczniejszych roczników. Współczynnik skolaryzacji brutto, czyli relacja wszystkich studentów do ludności w wieku 19–24 lata, wzrósł według GUS z 12,9% w 1990/91 do 48,9% w 2005/06. Studia przestały być drogą dostępną dla małej części rocznika.

Rozwój objął uczelnie publiczne i nowo powstające uczelnie niepubliczne. Te drugie zwiększały podaż miejsc, zwłaszcza na studiach niestacjonarnych i kierunkach niewymagających kosztownej aparatury. W części mniejszych miast tworzyły pierwszą lokalną możliwość zdobycia dyplomu bez przeprowadzki do tradycyjnego ośrodka akademickiego. Odpłatność i profil oferty oznaczały jednak, że poszerzenie dostępu nie było równoznaczne z jednakowymi warunkami studiowania ani jednakową jakością kształcenia.

Rekord z 2005 roku był punktem zwrotnym, nie trwałym poziomem

Rok akademicki 2005/06 pozostaje rekordem liczby studentów: 1 953,8 tys. Później rozpoczął się długotrwały spadek. Do 2015/16 liczba studiujących zmalała do 1 405,1 tys., a w 2019/20 osiągnęła 1 204,0 tys. Od szczytu ubyło więc około 750 tys. studentów, czyli ponad 38%. GUS wiązał tę zmianę przede wszystkim z malejącą liczbą ludności w wieku 19–24 lata. Do spadku dołączały zmiany wyborów edukacyjnych, reorganizacja uczelni i kurczenie się oferty niestacjonarnej.

Sam spadek liczby studentów nie dowodzi odwrotu od wyższego wykształcenia. W okresie masowego wzrostu zmieniła się proporcja młodych ludzi podejmujących studia, a później zmniejszyła się liczebność roczników wchodzących w wiek studencki. Dlatego liczba bezwzględna i współczynnik skolaryzacji odpowiadają na inne pytania. Pierwsza mówi, jak duży zasób trzeba obsłużyć, druga — jaką część odpowiadającej mu grupy wieku obejmuje kształcenie. Nie wolno też odczytywać współczynnika brutto jako odsetka młodzieży studiującej: obejmuje on osoby spoza wieku 19–24 lata i może przekraczać wskaźnik netto.

Po 2020 roku nastąpiło odbicie, ale nie powrót do szczytu

Po minimum z 2019/20 liczba studentów rosła przez sześć kolejnych lat. Według najnowszej informacji GUS w roku akademickim 2025/26 studiowało 1 322,8 tys. osób, o 42,7 tys. więcej niż rok wcześniej. Było to nadal o około 631 tys., czyli 32%, mniej niż w rekordowym 2005/06. Odbicie jest zatem wyraźne, lecz nie odwróciło wcześniejszego kurczenia całego systemu.

Na wzrost składają się nie tylko tradycyjne roczniki rozpoczynające studia zaraz po maturze. W 2025/26 osoby na studiach stacjonarnych stanowiły 61,9% wszystkich studentów, a na niestacjonarnych kształciło się 504,6 tys. osób. Studenci pierwszego stopnia stanowili 58,9% ogółu, drugiego stopnia 20,0%, a jednolitych studiów magisterskich 20,8%. Taka struktura pokazuje, że jedna liczba łączy odmienne drogi: studia bezpośrednio po szkole, kształcenie łączone z pracą, drugi stopień i zawody wymagające jednolitego programu.

Kurczenie liczby uczelni dotyczy przede wszystkim rozdrobnionej podaży

Liczba działających uczelni zmalała z 445 w 2005/06 do 345 w 2025/26. Najnowsza statystyka obejmuje 328 jednostek, które złożyły sprawozdania, choć rejestr POL-on wskazywał 345 działających uczelni. Różnica jest ważna: liczba podmiotów w rejestrze i liczba jednostek objętych konkretną tablicą nie są tym samym. Urzędowa diagnoza przygotowana dla strategii do 2035 roku wskazuje ponadto, że spadek po 2012 roku koncentrował się wśród uczelni niepublicznych, a część takich jednostek znajdowała się w likwidacji.

Mniejsza liczba uczelni może oznaczać likwidację słabej oferty, połączenie zasobów albo utratę jedynej placówki w danym ośrodku. Sama konsolidacja nie jest więc ani osiągnięciem, ani porażką. Jej ocenę trzeba oprzeć na ciągłości studiów obecnych studentów, dostępności kierunków, kondycji finansowej, kadrze, wynikach akredytacji i odległości do następnej uczelni. Liczenie szyldów nie wystarcza do oceny zdolności dydaktycznej.

Dostęp rozszerzył się społecznie, lecz pozostał nierówny terytorialnie

W roku akademickim 2025/26 w województwie mazowieckim studiowało 287,8 tys. osób, czyli 21,8% wszystkich studentów w kraju. W województwie lubuskim było ich 12,2 tys., czyli 0,9%. Różnica częściowo wynika z liczby mieszkańców, lecz także z koncentracji dużych uczelni, szerokości oferty i przyciągania kandydatów spoza regionu. Dane według siedziby uczelni nie opisują pochodzenia studenta ani tego, czy dostęp wymagał przeprowadzki.

Rzeczywisty koszt dostępu obejmuje mieszkanie, transport, utracony dochód i możliwość połączenia nauki z opieką lub pracą. Studia niestacjonarne albo lokalna uczelnia mogą zmniejszać część tych barier, ale często wiążą się z czesnym i węższą ofertą. Z kolei skupienie specjalistycznej aparatury i kadry w silnych ośrodkach bywa uzasadnione jakością i skalą. Polityka regionalna powinna zatem mierzyć czas i koszt dotarcia do odpowiedniego kierunku, a nie zakładać, że każda miejscowość potrzebuje pełnej uczelni.

Cudzoziemcy i starsi studenci łagodzą wahania, lecz nie zastępują polityki jakości

W 2025/26 na polskich uczelniach studiowało 101,6 tys. cudzoziemców, czyli 7,7% ogółu. Było ich o 6,5% mniej niż rok wcześniej, mimo wzrostu liczby wszystkich studentów. Dane nie potwierdzają zatem prostego twierdzenia, że ostatnie odbicie zostało wywołane wyłącznie napływem z zagranicy. Cudzoziemcy koncentrowali się jednak jeszcze silniej terytorialnie: blisko jedna trzecia wybrała uczelnie w województwie mazowieckim.

Uczelnia może stabilizować liczbę kształconych przez przyjmowanie cudzoziemców, osób pracujących i studentów starszych niż typowy rocznik. Takie otwarcie ma znaczenie rozwojowe, jeżeli towarzyszą mu rzetelna rekrutacja, zapewnienie warunków studiowania, znajomość języka nauczania i kontrola efektów. Liczba przyjętych nie jest miarą jakości ani integracji. Nie wolno też traktować rekrutacji zagranicznej wyłącznie jako sposobu wypełnienia miejsc pozostawionych przez niż demograficzny.

Dyplomy pokazują inną dynamikę niż liczba zapisanych

W roku akademickim 2024/25 studia ukończyło 306,6 tys. osób, o 14,6 tys. więcej niż rok wcześniej, ale o 15,9% mniej niż w 2015/16. Student jest stanem mierzonym w określonym dniu, natomiast absolwent oznacza uzyskanie dyplomu w okresie sprawozdawczym. Wzrost liczby studentów może poprzedzać wzrost liczby absolwentów, ale nie musi się na niego przełożyć w tej samej proporcji. Wpływają na to długość programu, rezygnacje, zmiana kierunku, przerwy oraz jednoczesne studiowanie.

Ocena masowego szkolnictwa wyższego wymaga zatem co najmniej trzech oddzielnych miar: dostępu do studiów, utrzymania się w kształceniu i ukończenia programu. Do oceny skutku potrzebne są ponadto dane o kompetencjach, dalszym kształceniu i sytuacji zawodowej, z uwzględnieniem różnic między kierunkami. Sam dyplom nie dowodzi wysokiej jakości, ale sama rezygnacja też nie dowodzi niepowodzenia uczelni bez wiedzy o przyczynie i dalszej drodze studenta.

Rzetelna miara ukończenia powinna śledzić rocznik rozpoczynający studia, a nie dzielić liczbę dyplomów z jednego roku przez liczbę wszystkich studentów. Roczne zbiory obejmują osoby na różnych etapach i programy o różnej długości. Potrzebne jest również odróżnienie ukończenia pierwszego stopnia od podjęcia i ukończenia drugiego, ponieważ dyplom licencjacki albo inżynierski jest pełnym wynikiem jednego programu, a zarazem może być etapem dalszej nauki.

Zmiana źródeł danych wyznacza granice porównań

Historyczne publikacje GUS korzystały ze sprawozdań statystycznych, a od 2017 roku podstawą większości danych stał się system POL-on. Zmieniał się zakres uczelni resortowych, sposób przypisywania jednostek zamiejscowych oraz podstawa ludności używana we wskaźnikach terytorialnych. W 2020 roku szeregi odnoszone do ludności przeliczono na podstawie wyników Narodowego Spisu Powszechnego 2021. Te zmiany nie przekreślają trendu od 403,8 tys. do prawie dwóch milionów i późniejszego spadku, ale ograniczają precyzję drobnych porównań rok do roku.

Prognoza nie jest pomiarem. Diagnoza ministerialna przewiduje wzrost liczby osób w wieku 20–24 lata do początku lat trzydziestych i, przy utrzymaniu obecnej skłonności do studiowania, łagodny wzrost liczby studentów do 2035 roku. Wynik zależy jednak od migracji, zdawalności matur, wyborów kandydatów, rekrutacji zagranicznej i zachowania uczelni. Planowanie powinno korzystać z kilku wariantów, a nie traktować jednego przebiegu jako zapewnienia liczby studentów.

Bilans: powszechniejsze studia wymagają mierzenia dostępu i wyniku

Największym osiągnięciem okresu po 1989 roku było trwałe poszerzenie dostępu do wyższego wykształcenia. Nawet po spadku od rekordowego 2005/06 liczba studentów w 2025/26 była ponad trzykrotnie większa niż w 1990/91. Jednocześnie masowy wzrost stworzył rozdrobnioną podaż, którą niż demograficzny poddał selekcji. Obecne odbicie nie usuwa ryzyka dla słabszych uczelni i regionów. Liczba studentów nie mierzy jakości kształcenia ani ukończenia programu.

Wniosek Portalu dotyczy sposobu pomiaru. Państwo powinno równocześnie pokazywać liczbę kandydatów, studentów i absolwentów, ich wiek i pochodzenie, formę studiów, koszt dostępu, wyniki akredytacji oraz dalszą drogę po dyplomie. Decyzja o utrzymaniu, połączeniu albo wygaszeniu oferty wymaga oceny kierunku i regionu, nie samej liczby studentów uczelni. Celem nie jest powrót do rekordu dwóch milionów, lecz dostępne kształcenie, które prowadzi do sprawdzalnych kompetencji i może być utrzymane mimo zmian liczebności roczników.

Dowody

Źródła raportu

  1. Szkolnictwo wyższe w roku akademickim 2025/2026Główny Urząd Statystyczny

    Najnowsza informacja o liczbie studentów, absolwentów i uczelni, formie studiów, cudzoziemcach oraz rozmieszczeniu wojewódzkim według stanu na 31 grudnia 2025 r.

  2. Szkoły wyższe i ich finanse w 2013 r.Główny Urząd Statystyczny

    Urzędowy szereg liczby uczelni i studentów, rekord 2005/06 oraz opis związku spadku po szczycie z malejącą populacją w wieku 19–24 lata.

  3. Szkoły wyższe i ich finanse w 2010 r.Główny Urząd Statystyczny

    Historyczne współczynniki skolaryzacji brutto i netto oraz porównanie liczby uczelni i studentów w pierwszych dwóch dekadach po 1989 r.

  4. Funkcjonowanie szkolnictwa wyższego w Polsce w latach 1990–2008Główny Urząd Statystyczny

    Retrospektywne zestawienie 112 uczelni i 403,8 tys. studentów w 1990/91 z rozwojem do prawie dwóch milionów studentów.

  5. Bank Danych Lokalnych — studenci i absolwenciGłówny Urząd Statystyczny

    Metadane zmian źródła danych, zakresu uczelni i przeliczeń ludności, które ograniczają bezpośrednią porównywalność wskaźników terytorialnych.

  6. Diagnoza stanu obecnego — Strategia Rozwoju Szkolnictwa Wyższego w Polsce do 2035 rokuMinisterstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

    Urzędowa diagnoza zmian liczby studentów i uczelni po 2019 r. oraz wariant demograficzny do 2035 r.; prognozy są scenariuszem, nie wynikiem pomiaru.

Potwierdzenie