Kancelaria Koronna

Przemysł

Etap I · Raport 6 z 10

Energia i początki elektryfikacji

II Rzeczpospolita ponad dwukrotnie zwiększyła moc elektrowni, lecz nie zdążyła połączyć kraju spójną siecią ani zapewnić powszechnego dostępu do energii.

Produkcja
3 977 GWh
w 1938 r.; elektrownie zawodowe i niezawodowe
Moc zainstalowana
1 692 MW
stan na 31 grudnia 1938 r.
Na mieszkańca
105 kWh
produkcja w 1938 r.; Austria 448, Belgia 631
Gospodarstwa rolne
1,8%
korzystające z energii elektrycznej w 1938 r.

Energia była zdolnością produkcyjną, nie tylko światłem

Elektryfikacja zmieniała sposób wytwarzania, organizację miast i codzienne życie. Silnik elektryczny można było ustawić przy konkretnej maszynie, bez wspólnego wału napędzanego przez maszynę parową. Ułatwiało to rozmieszczenie urządzeń, zmniejszało straty mechaniczne i pozwalało rozbudowywać zakład etapami. Prąd zasilał także pompy, chłodnie, tramwaje, kolej podmiejską, łączność oraz oświetlenie wydłużające czas pracy i nauki.

Dlatego energia nie była jedną z wielu gałęzi przemysłu. Stanowiła warunek rozwoju pozostałych. Fabryka bez pewnego zasilania musiała budować własne źródło, utrzymywać zapas paliwa i godzić się z przestojami. Miejscowość bez sieci miała mniejsze szanse na przyciągnięcie warsztatu, przetwórni albo nowoczesnego gospodarstwa rolnego. Ocena elektryfikacji wymaga więc jednoczesnego sprawdzenia produkcji, mocy, sieci, ceny i liczby rzeczywistych odbiorców.

Państwo odziedziczyło układ trzech zaborów

W 1918 roku nie istniał jednolity polski układ elektroenergetyczny. Ziemie zachodnie miały rozwinięte sieci okręgowe związane z przemysłem niemieckim. W byłym zaborze rosyjskim i austriackim przeważały odosobnione elektrownie miejskie, zakładowe oraz kopalniane. Różniły się napięcia, częstotliwości, zasady udzielania zezwoleń i warunki sprzedaży prądu. Liczne małe elektrownie powstały podczas I wojny światowej głównie dla lokalnego oświetlenia.

Z liczb zebranych przez Józefa Piłatowicza wynika, że w 1918 roku trzy sieci okręgowe w województwach pomorskim, poznańskim i śląskim miały łącznie 1618 kilometrów i zasilały 492 miejscowości. Dwie krótkie sieci w województwach kieleckim i krakowskim dodawały 63 kilometry oraz 14 miejscowości. Są to sumy obliczone przez Portal z danych dla poszczególnych województw. Początkowy stan był więc nie tylko niedostateczny, lecz także silnie nierówny przestrzennie. Elektryfikacja była częścią scalania państwa równie ważną jak wspólna waluta, miary i kolej.

Ustawa z 1922 roku stworzyła wspólne reguły

Ustawa elektryczna z 21 marca 1922 roku wymagała uprawnienia rządowego na zawodowe wytwarzanie, przesyłanie i rozdzielanie energii oraz na zasilanie publicznej komunikacji elektrycznej. Uprawnienie określało obszar, czas działania, termin uruchomienia, warunki dostawy i możliwość wykupu zakładu. Państwo mogło również zezwalać na prowadzenie przewodów przez drogi i nieruchomości za odszkodowaniem oraz wymagało zgodności urządzeń z przepisami technicznymi.

Ustawa nie budowała sama elektrowni ani sieci. Tworzyła jednak wspólną podstawę prawną dla inwestycji przekraczających granice jednej gminy. Zachowała wyjątek dla autonomicznego województwa śląskiego, dlatego ujednolicenie nie było pełne. Jej znaczenie polegało na przesunięciu elektryfikacji z poziomu pojedynczych umów ku polityce obejmującej większe obszary i kontrolowanej przez państwo.

Produkcja rosła szybko, lecz z niskiego poziomu

Zestawienie Głównego Urzędu Statystycznego obejmujące elektrownie zawodowe i niezawodowe pokazuje wzrost mocy z 831 MW w 1925 roku do 1692 MW w 1938 roku. Produkcja zwiększyła się w tym czasie z 1800 do 3977 GWh. Wielki kryzys zahamował popyt: między 1928 i 1935 rokiem produkcja wzrosła tylko z 2618 do 2817 GWh, mimo że moc zainstalowana zwiększyła się o ponad połowę. Silniejsze przyspieszenie nastąpiło dopiero pod koniec lat trzydziestych.

Tempo nie oznaczało dogonienia bardziej zelektryfikowanych gospodarek. W międzynarodowym zestawieniu GUS produkcja na mieszkańca Polski wzrosła z 44 kWh w 1925 roku do 105 kWh w 1938 roku. W tym samym zestawieniu Austria osiągała 448 kWh, Belgia 631, Czechosłowacja 355, a Niemcy 794 kWh. Polska prawie potroiła wskaźnik, lecz zaczynała z bardzo niskiej podstawy. Porównanie pokazuje rozmiar luki w zdolności przemysłu i gospodarstw do korzystania z elektryczności.

Tysiące elektrowni nie tworzyły jeszcze jednej sieci

Liczba elektrowni wzrosła z 835 w 1925 roku do 3198 w 1938 roku. Sama liczba może wprowadzać w błąd. W ostatnim z tych lat tylko 998 elektrowni miało moc co najmniej 0,1 MW, a skupiały 1663 z 1692 MW mocy krajowej. Z różnicy danych GUS wynika, że pozostałe 2200 najmniejszych zakładów miało łącznie około 29 MW, czyli około 1,7% mocy. Jest to obliczenie Portalu na podstawie zaokrąglonych wartości, nie odrębna liczba podana przez GUS.

Rozdrobnienie oznaczało wysokie koszty jednostkowe, trudniejsze utrzymanie rezerw i ograniczoną wymianę energii między obszarami. Mała elektrownia mogła zapewnić światło miastu albo zasilić fabrykę, ale nie zastępowała sieci pozwalającej przesłać nadwyżkę tam, gdzie brakowało mocy. Państwo wspierało więc elektrownie okręgowe i linie wysokiego napięcia. Do 1939 roku nie powstał jednak jednolity układ obejmujący cały kraj.

Przemysł elektryfikował napęd nierównomiernie

W zakładach przemysłu przetwórczego objętych statystyką za 1936 rok silniki elektryczne stanowiły 43,8% mocy napędowej: 17% przypadało na energię kupowaną, a 26,8% na wytwarzaną we własnym zakładzie. Wynik potwierdza znaczenie elektryczności, ale pokazuje też słabość sieci publicznej. Większa część elektrycznej mocy napędowej nadal zależała od własnej elektrowni przedsiębiorstwa.

Różnice między gałęziami były duże. W przemyśle elektrotechnicznym silniki elektryczne dawały 79,2% mocy, w poligraficznym 90,5%, a w drzewnym tylko 19,8%. Przemysł drzewny pozostawał silnie związany z maszynami parowymi i lokomobilami, natomiast spożywczy korzystał z wielu źródeł, w tym silników spalinowych i napędu wodnego. Elektryfikacja nie następowała zatem jednym tempem; zależała od rodzaju produkcji, położenia oraz możliwości zakupu prądu.

Wskaźniki te opisują moc zainstalowanych silników, a nie ilość zużytej energii ani czas pracy urządzeń. Nie można z nich wyprowadzać udziału prądu w całej produkcji przemysłowej. Pozwalają jednak dostrzec ważną zależność: zakład korzystający z energii kupowanej mógł przenieść część nakładów i obowiązków utrzymania źródła na elektrownię zawodową, podczas gdy zakład z własnym zasilaniem zachowywał większą samodzielność, lecz musiał utrzymywać paliwo, obsługę i rezerwę. Rozbudowa sieci zmieniała więc nie tylko technikę napędu, ale także podział kosztów i ryzyka między wytwórcą energii a przemysłem. Im pewniejsze było zasilanie zewnętrzne, tym łatwiej małe i średnie przedsiębiorstwo mogło uruchomić maszyny bez budowy własnej elektrowni.

Ulgi z 1933 roku miały przyspieszyć budowę sieci

Rozporządzenie o popieraniu elektryfikacji z 27 października 1933 roku oferowało zwolnienia podatkowe i opłatowe, dostęp do terenów państwowych oraz pierwszeństwo zakupu gruntów i materiałów. Pomoc kierowano zasadniczo do zakładów z jednostką co najmniej 10 000 kVA, mniejszych elektrowni opartych na wodzie, torfie, węglu brunatnym lub gazie ziemnym oraz do linii o napięciu co najmniej 30 kV. Inwestor musiał pokryć kapitałem własnym przynajmniej jedną trzecią nakładu.

Dla sześciu województw wschodnich progi były niższe: ulgę mogły otrzymać samodzielne zakłady wytwórczo-rozdzielcze dowolnej mocy albo sieci od 6 kV. Było to jawne uznanie różnicy rozwojowej. Mechanizm miał przyciągnąć prywatny i samorządowy kapitał tam, gdzie państwo nie mogło samodzielnie sfinansować powszechnej elektryfikacji. Ulga zmniejszała koszt inwestycji, ale nie usuwała niskiego popytu ani rozproszenia odbiorców.

COP przesuwał środek ciężkości energetyki

W drugiej połowie lat trzydziestych rozbudowa Centralnego Okręgu Przemysłowego zwiększała znaczenie Polski środkowej i południowej. Powstawały elektrownie cieplne dla nowych zakładów oraz urządzenia wodne na rzekach karpackich. Największym przedsięwzięciem sieciowym była magistrala 150 kV Rożnów–Mościce–Starachowice– Warszawa. Odcinek Mościce–Starachowice ukończono jesienią 1937 roku; dalsze części pozostawały w budowie lub przygotowaniu.

Energetyka wodna miała znaczenie dla bezpieczeństwa dostaw, retencji i ochrony przeciwpowodziowej, ale nie była podstawą ówczesnego systemu. Według syntezy Piłatowicza elektrownie cieplne skupiały 98,7% mocy, a wodne 1,3%. Rożnów i Czchów były więc ważnymi inwestycjami rozwojowymi, lecz nie należy przedstawiać ich jako dominującego źródła energii II Rzeczypospolitej.

Wieś pozostawała poza elektryfikacją

Największa luka oddzielała przemysł i miasta od wsi. GUS podaje, że w 1938 roku z energii elektrycznej korzystało tylko 1,8% indywidualnych gospodarstw rolnych. Według Piłatowicza liczba zelektryfikowanych wsi wzrosła między 1929 i 1936 rokiem z 1204 do 1944, czyli z 2,9% do 4,8% wszystkich wsi. Nawet doprowadzenie linii do miejscowości nie oznaczało jednak przyłączenia każdego domu ani wykorzystania prądu do napędu maszyn.

Przyczyny były gospodarcze i przestrzenne: niskie dochody, wysokie taryfy, koszt instalacji, duże odległości między wsiami i rozproszona zabudowa. Na kilometr sieci przypadało mało odbiorców, a ich zużycie nie zapewniało prywatnemu inwestorowi zwrotu. Częste przerwy w dostawie dodatkowo zniechęcały rolników. Brak prądu ograniczał nie tylko wygodę, lecz także młócenie, pompowanie wody, chłodzenie, przetwórstwo i rozwój małych zakładów poza miastami.

Bilans

II Rzeczpospolita stworzyła wspólne podstawy prawne, ponad dwukrotnie zwiększyła produkcję energii między 1925 i 1938 rokiem oraz rozpoczęła przechodzenie od lokalnych elektrowni ku sieciom okręgowym. Pod koniec okresu inwestycje COP łączyły źródła wytwórcze, linie wysokiego napięcia i potrzeby nowych fabryk. Był to rzeczywisty postęp techniczny i instytucjonalny.

Nie powstał jednak spójny system krajowy, produkcja na mieszkańca pozostawała niska, a wieś była niemal odcięta od elektryczności. Najważniejszy wniosek dla dzisiejszej Polski dotyczy sposobu mierzenia rozwoju. Nie wystarczy liczyć nowych źródeł ani ich łącznej mocy. Trzeba równocześnie sprawdzać przepustowość sieci, niezawodność, koszt przyłączenia, cenę dla odbiorcy oraz możliwość korzystania z energii przez przedsiębiorstwa i gospodarstwa w słabszych regionach. Energia rozwija kraj dopiero wtedy, gdy zamienia moc w powszechnie dostępną zdolność działania.

Dowody

Źródła raportu

  1. Historia Polski w liczbach. Tom II. GospodarkaGłówny Urząd Statystyczny

    Produkcja przemysłowa, energetyka, sieć transportowa, przewozy i motoryzacja II RP.

  2. Historia Polski w liczbach. Tom III. Polska w EuropieGłówny Urząd Statystyczny

    Porównanie energetyki i sieci kolejowej Polski z innymi państwami europejskimi.

  3. Ustawa elektryczna z 21 marca 1922 r.Elektroniczny Dziennik Ustaw

    Wspólne zasady uprawnień, budowy, przesyłu i nadzoru nad zakładami elektrycznymi.

  4. Rozporządzenie o popieraniu elektryfikacji z 27 października 1933 r.Elektroniczny Dziennik Ustaw

    Ulgi oraz warunki wspierania większych elektrowni i linii przesyłowych.

  5. Elektryfikacja Polski w dwudziestoleciu międzywojennymUniwersytet w Siedlcach

    Synteza prawnych, technicznych, przestrzennych i społecznych uwarunkowań elektryfikacji.

Potwierdzenie