Zestawione obok siebie, te liczby mogą wyglądać jak opowieść o upadku. Nie są nią. PRL mierzyła sukces w tonach, bo taki był ustrój gospodarczy — planowanie centralne nagradzało ilość, nie wartość ani jakość. Polska dzisiejsza produkuje fizycznie mniej węgla, stali i cementu niż w 1980 roku, ale przy nieporównanie wyższym PKB — bo gospodarka przesunęła się z ciężkiego przemysłu wydobywczo-hutniczego w stronę usług i produkcji wysoko przetworzonej. To nie jest ta sama gra, więc nie można porównywać wyników tak, jakby była.

Warto też pamiętać, że polski przemysł już raz odbudował się niemal od zera — po zniszczeniu 75% substancji przemysłowej w 1945 roku — i zrobił to w zaledwie cztery lata. To realna lekcja odporności, a nie tylko historyczna ciekawostka: kraj, który dwukrotnie w ciągu jednego stulecia musiał budować przemysł od nowa (po zaborach i po wojnie), za trzecim razem — po 1989 roku — robił to już z wyboru, nie z konieczności.